Przewidująca mama

Przewidująca mama
w wyprawce
ma wszystko,
co najważniejsze.

Od tygodni wijesz gniazdko dla swojego maluszka?
A może dopiero przygotowujesz listę najpotrzebniejszych rzeczy?
Nie ważne na jakim jesteś etapie.
Dowiedz się, jak zadbać o zdrowie swojego dziecka,
już od pierwszych dni życia.
Sprawdź dlaczego
Katarek, powinien być w Twojej wyprawce.

Poznaj kilka faktów

Poznaj kilka faktów
na temat kataru
u dzieci

  • W pierwszych latach życia, dzieci nie potrafią wydmuchać noska, dlatego katar należy odciągać.
  • Niemowlę nie umie oddychać ustami, dlatego gdy ma katar, to głośno płacze, ma problemy z jedzeniem i spaniem.
  • Jeśli wydzielina będzie zalegała w nosie maluszka, może dojść do powikłań, takich jak: zapalenie uszu, oskrzeli lub płuc.
  • Czasami do komplikacji dochodzi już w ciągu 24 godzin od pojawienia się kataru.
Zminimalizujesz ryzyko powikłań

Mając Katarek w domu
w przypadku infekcji
u Twojego maluszka

  • Zareagujesz od razu, jak tylko zauważysz, że dziecko ma katar czym zminimalizujesz ryzyko powikłań.
  • Pomożesz swobodnie oddychać maleństwu, zapewnisz mu spokojny sen i sprawisz, że będzie mogło jeść bez problemu.
  • Zagwarantujesz spokój sobie i maleństwu, bo bezpiecznie i skutecznie oczyścisz nos swojego dziecka, certyfikowanym aspiratorem.
Kup Katarek
kup Katarek

Bądź przewidującą mamą, kup Katarek

do wyprawki do wyprawki
Kup Katarek
Katarek

czy katarek
może być używany
już od 1-go dnia życia?

Katarek jest całkowicie bezpieczny od pierwszych dni życia.
Nie tylko sami go używamy, ale polecamy go również na naszych warsztatach Bezpieczny Maluch.

Dominika
– autorka bloga Bezpiecznego Malucha, mama czworki dzieci
Sprawdzone na naszych dzieciach

Sprawdzone
na naszych dzieciach

Nikt lepiej nie wie jak pokonać objawy kataru niż
mamy, które zmagają się z nim u swoich maluchów.

Koszmar się zaczął jak córka poszła do żłobka. Gile do pasa, ryk, wieczne niewyspanie i tym podobne „przyjemności”. Może jestem jakaś dziwna, ale widok smarków (nawet własnego dziecka) mnie obrzydza. Raz spróbowałam wyciągnąć katar z nosa córy aspiratorem, ale od razu miałam odruch wymiotny. Jedna dziewczyna na forum polecała „Katarek” do odkurzacza, zamówiłam, sprawdziłam najpierw na sobie i teraz praktycznie od września do czerwca nie chowam odkurzacza :

Ania
– mama Oliwki

Najpierw była gruszka (to w ogóle działa?). Potem aspirator ustny (bez sensu – musiałabym mieć chyba płuca zawodowego pływaka, żeby cokolwiek odciągnąć z nosa małego). W aptece trafiłam na promocję „Katarka” – śmieszna nazwa, nie kosztował majątku, no to spróbowałam. Jak powiedziałam teściowej, że odciągam jej wnusiowi smarki odkurzaczem, to się przeżegnała :). Najważniejsze, że z gilami radzimy sobie w 30 sekund i mały śpi potem aż do nocnego karmienia. Teraz polecam go wszystkim innym mamom.

Kasia
– mama Tadka

Nie jestem supermenką, nie mam zamiaru udawać, że nie rusza mnie widok rozgniecionej w pieluszce kupy i żółtych glutów zwisających z nosa Antka. To drugie szczególnie mnie obrzydza i po prostu nie mogę na to patrzeć. Stąd odpadła opcja odciągania kataru ustnym aspiratorem (chyba bym zwymiotowała). W sieci znalazłam info o „Katarku”. Kupiłam, podłączyłam do odkurzacza, o dziwo nie odessałam małemu mózgu, oczy też ma na swoim miejscu. Zniknęły tylko gile. Wszystko czysto, higienicznie i bez wrzasków. Dla mnie to jest super.

Małgosia
– mama Antka

Pamiętam, jak przyniosłam do domu „Katarek” i pokazałam mężowi. Od razu zaczął mnie straszyć, że zamiast glutów wyciągnę przez nos synka kawałki jego mózgu. Sprawdziłam, z mózgiem małego wszystko jest w porządku, a walka z katarem przestała przypominać koszmar. Tak czy tak leczenie trwa 7 dni (albo tydzień), za to jest mniej płaczu i nerwów.

Agnieszka
– mama Jasia

W naszym domu, w sezonie infekcyjnym są wszędzie. Nasza córa to wybitnie wrażliwy typ i łapie katar przy byle okazji. No ale przecież nie dam się zwariować i nie będę jej trzymać pod kloszem. Od jakiegoś czasu używamy „Katarka” i jest naprawdę super. Oczyszczenie nosa trwa może minutę, mała trochę popłacze (boi się odkurzacza) i mam później spokój na kilka godzin.

Natalia
– mama Tosi

Nas też dotknęła „kataroza”. Ile kasy wydałam na te wszystkie cuda, które rzekomo miały wzmocnić odporność Tymka, to już nie zliczę. Mam wrażenie, że mały łapie katar z regularnością karabinu maszynowego. Póki co jest o tyle dobrze, że mamy „Katarek” i odciąganie smarków przestało być mordęgą, choć mam nadzieje, że w końcu przestanie non stop chodzić zakatarzony. Polecam wszystkim mamom walczącym z katarem u swoich dzieci.

Krysia
– mama Emilki i Kacpra

Wyobraźcie sobie reakcję mojej mamy, jak pokazałam jej „Katarek” „w akcji”. Przestań! Zrobisz mu krzywdę! Naoglądałaś się tych głupich jutubów! Ale jak zobaczyła, że po kilku sekundach Kuba dużo lepiej i lżej oddychał, momentalnie zmieniła zdanie :). Naprawdę nie wiem, jak radziłam sobie bez „Katarka” w pierwszych tygodniach życia Kuby. Dziś to byłaby jedna z pierwszych rzeczy na liście do skompletowania wyprawki.

Ewa
– mama Kuby

Przyznaję się – jestem matką-wariatką. Gdy Zosia tylko kichnie, od razu chcę lecieć do lekarza. Nasza pediatra niedługo chyba zawiesi moje zdjęcie w gablocie z podpisem: Tej pani nie przyjmujemy :). W każdym razie lekarka poleciła mi jakiś czas temu „Katarek” do odciągania smarków z nosa małej i muszę przyznać, że to naprawdę fajna sprawa. Wyjmuję odkurzacz, chwila moment i nos czysty. Mam przynajmniej jeden powód do panikowania mniej.

Magda
– mama Zosi

Też tak macie, że na widok smarków waszego dziecka robi się wam niedobrze? Nie wiem, jakoś nie potrafię pokonać tego obrzydzenia. Z tego powodu nigdy nie odważyłam się odciągnąć kataru u córki takim ustnym aspiratorem. To było zadanie męża. W aptece zobaczyłam kiedyś „Katarek”, kupiłam i to była jedna z najlepszych decyzji w moim matczynym życiu. Całą robotę robi odkurzacz, gluty można łatwo wypłukać pod kranem. Dla mnie rewelacja.

Monika
– mama Zuzi

Katarek poznałam prawie 12 lat temu, przy pierwszym synku, z którym już w pierwszych miesiącach życia trafiliśmy do szpitala na zapalenie oskrzeli. Oliwier był bardzo delikatnym dzieckiem, często chorował, a ja wychodziłam z siebie, żeby mu pomóc. Ktoś polecił mi Katarek do odkurzacza. Na początku pomyślałam, że zwariował, ale i tak kupiłam z ciekawości. Przy kolejnym katarze spróbowałam i byłam w szoku jak świetnie to działa. Niedawno zostałam po raz trzeci mamą i wciąż po tylu latach nie wyobrażam sobie nie mieć go pod ręką na wszelki wypadek.

Karolina
– mama Oliwiera